Retargeting to mechanizm, dzięki któremu marka „wraca” do osób, które już ją odwiedziły – ale tym razem przez reklamę. Gdy użytkownik wejdzie na stronę, zostaje oznaczony plikiem cookie, a następnie widzi dopasowane reklamy podczas przeglądania innych serwisów, sieci reklamowych czy social mediów. To przypomnienie kierowane do kogoś, kto już wykazał zainteresowanie.
Siłą retargetingu jest właśnie ta selekcja. Reklama nie trafia do przypadkowego ruchu, lecz do osób, które wykonały konkretne działanie – odwiedziły stronę, obejrzały produkt, porzuciły koszyk. Dzięki temu przekaz jest trafniejszy, a budżet pracuje efektywniej niż przy reklamie do szerokiej, anonimowej publiczności.
Retargeting a remarketing
To dwa pojęcia, które bardzo często myli się ze sobą – i nic dziwnego, bo cel mają wspólny: ponownie dotrzeć do osób, które odwiedziły witrynę, i skłonić je do konwersji. Klasyczna różnica leży w narzędziu:
Reklama i cookies
Wykorzystuje pliki cookies, by wyświetlać dopasowane reklamy w sieciach reklamowych, wyszukiwarce i social media.
Najczęściej e-mail
W węższym ujęciu opiera się na kontakcie e-mailowym z osobami, które odwiedziły stronę lub porzuciły koszyk.
W codziennej praktyce granica się zaciera, a w narzędziach Google „remarketing” bywa pojęciem nadrzędnym, obejmującym także reklamę. Dla odbiorcy różnica nazewnicza jest drugorzędna – w obu przypadkach chodzi o trafny powrót do kogoś, kto już zna markę, prowadzony z wyczuciem i z pomocą cappingu.
Skuteczność retargetingu jest ściśle związana z plikami cookies – a te, zwłaszcza zewnętrzne (third-party), są w odwrocie ze względu na rosnącą dbałość o prywatność. To zmienia sposób prowadzenia takich kampanii i zwiększa wartość kanałów własnych, w których kontakt z odbiorcą opiera się na jego dobrowolnej zgodzie.