Capping to narzędzie zdrowego rozsądku w reklamie. Pilnuje, by ten sam odbiorca nie był bombardowany tą samą reklamą w kółko. Reklama widziana raz potrafi zaciekawić – widziana dwudziesty raz zaczyna irytować i działa przeciwko marce.
Jak działa capping?
Mechanizm opiera się na plikach cookies, które „pamiętają”, ile razy dany użytkownik już widział reklamę. Po osiągnięciu ustalonego limitu system przestaje ją tej osobie wyświetlać. Funkcję tę udostępnia m.in. Google Ads, ale stosuje się ją też do reklam pop-up i innych formatów.
Po co stosować capping?
- Ochrona wizerunku marki – nadmiar tej samej reklamy buduje niechęć, nie sprzedaż.
- Efektywniejszy budżet – nie przepalasz wyświetleń na osoby, które już komunikat widziały.
- Szerszy zasięg – ten sam budżet dociera do większej liczby różnych odbiorców.
- Mniejsze zmęczenie reklamą – ograniczenie „ad fatigue”, czyli wypalenia kreacji.
Prowadząc kampanie dla marek aptecznych, ustawiamy capping tak, by farmaceuta zobaczył przekaz wystarczająco często, żeby go zapamiętać – ale nie na tyle, by zaczął go ignorować lub odbierać jako nachalny. To kwestia równowagi między budowaniem świadomości a komfortem odbiorcy.