Impresje to najbardziej podstawowa miara obecności reklamy. Liczą, ile razy komunikat pojawił się przed oczami odbiorców – niezależnie od reakcji. Każde wyświetlenie banera, posta czy wyniku w wyszukiwarce to jedna impresja.
Impresje a zasięg
To dwa różne, choć mylone pojęcia. Impresje liczą wyświetlenia, zasięg liczy ludzi. Jeśli jedna osoba zobaczy reklamę pięć razy, to pięć impresji, ale wciąż jeden odbiorca w zasięgu. Dlatego capping ogranicza liczbę impresji na użytkownika, by ten sam komunikat nie powtarzał się w nieskończoność.
Po co liczymy impresje?
- Skala kampanii – pokazują, jak szeroko emitowany jest komunikat.
- Mianownik dla CTR – klikalność to kliknięcia podzielone właśnie przez impresje.
- Cel wizerunkowy – w kampaniach świadomościowych liczy się przede wszystkim ekspozycja.
- Rozliczenia – część modeli (np. CPM) rozlicza się właśnie od liczby wyświetleń.
Wysoka liczba impresji sama w sobie nie oznacza sukcesu. Reklama może wyświetlić się milion razy i nie przynieść żadnego kliknięcia ani efektu. Dlatego impresje czytamy zawsze w parze z CTR i konwersją – jako miarę zasięgu, a nie skuteczności.
W kampaniach do farmaceutów impresje traktujemy jako punkt wyjścia, nie cel. Wolimy mniej wyświetleń w precyzyjnie dobranej grupie zawodowej niż wielkie liczby w przypadkowym ruchu – bo impresja, która trafia do właściwego odbiorcy, ma realną wartość.