Open Rate to pierwszy próg, który musi pokonać każdy mailing. Zanim treść zdąży zadziałać, ktoś musi w ogóle otworzyć wiadomość – a to, ilu odbiorców to zrobi, mówi przede wszystkim o sile tematu i zaufaniu do nadawcy. Dlatego Open Rate to jeden z pierwszych wskaźników, na które patrzymy po wysyłce.
Jak liczy się Open Rate?
To prosty stosunek liczby otwarć do liczby dostarczonych wiadomości, wyrażony w procentach.
liczba otwarćliczba wysłanych wiadomości
×100%
Wróćmy do przykładu z definicji: 281 otwarć na 1000 wysyłek daje 28,1% Open Rate. Sama liczba niewiele jednak znaczy w oderwaniu od kontekstu – dopiero porównanie z poprzednimi wysyłkami do tej samej bazy pokazuje, czy temat zadziałał lepiej, czy gorzej niż zwykle.
Co wpływa na otwieralność?
Na Open Rate pracuje kilka elementów, jeszcze zanim odbiorca zobaczy treść maila. Najważniejsze z nich to:
- Temat wiadomości – najważniejszy czynnik; to on przesądza o otwarciu.
- Nadawca – rozpoznawalny, zaufany nadawca zwiększa otwieralność.
- Moment wysyłki – pora i dzień, w którym mail trafia do skrzynki.
- Jakość bazy – zaangażowani, dobrowolni odbiorcy otwierają częściej.
Warto pamiętać, że Open Rate to dopiero początek historii. Wysoka otwieralność przy niskiej klikalności oznacza, że temat kusi, ale treść nie dowozi – dlatego Open Rate czytamy zawsze razem z CTOR i CTR. Dopiero te wskaźniki razem pokazują, na którym etapie mailing zyskuje lub traci odbiorców.
Wysyłając mailingi do bazy farmaceutów, traktujemy Open Rate jako papierek lakmusowy tematu i zaufania do nadawcy. Jeśli otwieralność spada, wiemy, że pracy wymaga sam temat lub rytm wysyłek; jeśli jest wysoka, ale klikalność słaba – problem leży w treści. To pozwala nam poprawiać dokładnie ten element, który tego potrzebuje.