Formularz zapisu może działać na dwa sposoby. Przy single opt-in adres wpisany w formularz trafia na listę natychmiast i pierwszy mail, jaki odbiorca dostanie, to już newsletter albo zaproszenie. Przy double opt-in system wysyła najpierw wiadomość z linkiem, a zapis kończy się dopiero po kliknięciu w ten link. Różnica jest w jednym kroku, ale skutki widać w jakości listy przez lata.
Single opt-in daje więcej zapisów i gorszą listę
Bez potwierdzenia nikt nie odpada po drodze, więc lista rośnie szybciej. Wchodzą na nią jednak adresy z literówką, adresy wpisane dla żartu albo przez pomyłkę oraz adresy cudze. Pierwsza wysyłka do takiej listy daje więcej odbić, a osoba, która nigdy się nie zapisywała, chętniej kliknie „to spam” niż „wypisz mnie”. Oba skutki obciążają reputację nadawcy.
Kiedy single opt-in ma sens
- Zapis tuż przed wydarzeniem. Osoba zapisująca się na webinar za godzinę nie ma czasu szukać maila potwierdzającego. Zaproszenie z linkiem musi przyjść od razu.
- Zapis przez zalogowanego użytkownika. Adres jest już potwierdzony przy rejestracji konta w portalu, drugie potwierdzenie nic nie dodaje.
- Formularz z weryfikacją składni i domeny. Sprawdzenie, czy adres ma poprawny kształt i czy domena przyjmuje pocztę, zatrzymuje większość literówek jeszcze w przeglądarce.
Zgoda musi być zapisana niezależnie od trybu
Single opt-in nie zwalnia z obowiązku udokumentowania zgody marketingowej. Formularz ma zapisać treść zgody, datę, adres IP i to, że pole zgody zostało zaznaczone przez użytkownika, a nie domyślnie. Systemy wysyłkowe przyjmują zapis przez API razem z tymi danymi. Przy kontroli to jedyny dowód, że odbiorca chciał dostawać wiadomości.
Listy zapisów na webinary prowadzimy w trybie single opt-in, bo zapisy przychodzą do ostatniej minuty przed startem, a formularz sprawdza adres i zapisuje zgodę. Newslettery portali działają na double opt-in, bo tam czas nie gra roli, a jakość listy tak.