Na papierze opieka farmaceutyczna to duży krok w stronę nowoczesnej roli farmaceuty. Ustawa o zawodzie farmaceuty z 2021 r. po raz pierwszy zdefiniowała ją jako świadczenie zdrowotne – nie sprzedaż, lecz realną opiekę nad pacjentem, obejmującą analizę farmakoterapii, doradztwo i współpracę z lekarzem.
Trzeba jednak powiedzieć to wprost: między definicją ustawową a rzeczywistością jest przepaść. W pełnym kształcie opieka farmaceutyczna w polskich aptekach realnie nie istnieje – i nie dlatego, że farmaceuci jej nie chcą, lecz dlatego, że system jej nie umożliwia.
Co przewiduje ustawa?
Ustawa wymienia konkretne elementy składające się na opiekę farmaceutyczną:
- Przegląd lekowy – analiza wszystkich przyjmowanych przez pacjenta leków.
- Indywidualny plan opieki – ustalenie celów terapeutycznych i sposobu ich realizacji.
- Konsultacje farmaceutyczne – doradztwo w zakresie stosowania leków.
- Współpraca z lekarzem – w trosce o bezpieczeństwo i skuteczność terapii.
Dlaczego w praktyce jej nie ma?
Powód jest prozaiczny, ale decydujący: opieka farmaceutyczna nie jest realnie sfinansowana ani wyceniona jako świadczenie. Bez tego trudno wymagać, by farmaceuta poświęcał na nią czas, którego i tak brakuje przy pierwszym stole. Do tego dochodzą braki kadrowe, brak czasu i powolne, pilotażowe wdrażanie poszczególnych usług. Efekt: piękna definicja istnieje, ale codzienność apteki wygląda inaczej.
Skoro opieka farmaceutyczna w pełnym kształcie wciąż nie funkcjonuje, głównym realnym polem wpływu pozostaje to, co dzieje się tu i teraz: krótka rozmowa i rekomendacja farmaceuty przy pierwszym stole. Warto śledzić rozwój usług farmaceutycznych, ale planować działania w oparciu o rzeczywistość apteki, a nie o jej ustawowy, na razie teoretyczny, model.